Malarstwo, Galeria BWA, Poznań, 1992

Jerzy Kopeć

W głośnej wystawie plastyki młodego pokolenia lat osiemdziesiątych - "Arsenał - 88? - otrzymał I nagrodę. W roku 1989 otrzymał najwyższe wyróżnienie dla młodego artysty w Polsce - Nagrodę im. Stanisława Wyspiańskiego I stopnia. Na Międzynarodowych Targach Sztuki "Interart 89? w Poznaniu był gwiazdą pierwszej wielkości, o czym świadczą liczne propozycje wystaw międzynarodowych: z Hiszpanii, Francji, RFN, a nawet Muzeum im. Puszkina w Moskwie.

Artystą, który w ciągu 7 lat samodzielnej twórczości miał 14 wystaw zbiorowych i 20 indywidualnych, który przeszedł przez wszelkie sita kryteriów jest Jerzy Kopeć.

Po ukończeniu poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w roku 1984 został pracownikiem dydaktycznym na tej uczelni. Taki rodzaj kariery jest zwykle wyróżnieniem, ale nie był nim dla Jerzego Kopcia. Porzucił akademię i zdecydował się na karierę artystyczną na własny rachunek i własne ryzyko.

* * *

Zaczynał Jerzy Kopeć od form neoekspresyjnych, ale już po dwóch, trzech latach wypracował własną formę, zwłaszcza w malarstwie, bowiem nie tylko maluje obrazy lecz także tworzy wielkie aranżacje, jak np. "przesłonięcie" gmachu biblioteki im. Raczyńskich w Poznaniu, co skończyło się skandalem, czy aranżacja przed gmachem "Zachęty" w Warszawie, lub w Much (RFN).

W niektórych aranżacjach posługuje się wielkimi powiększeniami własnych kompozycji malarskich, których cechą charakterystyczną jest tzw. pulsowanie planów, czyli rodzaj energii wpisanej już w samą zasadę kompozycji. Wśród ulubionych motywów jego płócien znajdujemy kontrastowe zestawienia kobiecości ze szkieletowymi formami postaci męskich, przypominających znane motywy z "tańca śmierci". Inną parą kontrastów jest pojawienie się motywów magicznych, zestawianych ze zmysłowymi wyobrażeniami kobiecości.

Już na początku swej drogi twórczej Jerzy Kopeć pisał:

Byt jako całość ma charakter dynamiczny, jest procesem, w którym ruch i wielkość są atrybutami podstawowymi. Barwa jawi się mocno i zdecydowanie tak jak światło, gdzie kolor jest tylko odmianą świata. Immanentną wartością koloru jest j ego dynamiczność, przy tym jest płynny, zmienny (.) wiąże się z symboliczno -duchowym ujmowaniem jego wartości. Nie jest on wynikiem przypadku czy środkiem wyrażania niuansów zaobserwowanych w naturze. Kolor zawsze sugeruje jakąś emocję płomiennego temperamentu, nie przedstawia lecz wyraża.

(W stronę nowej sztuki. Czas malowania, Bydgoszcz, 1985, katalog).

Ostatnie zdanie z tego programu sugeruje myślenie neoekspresjonistyczne, ale wcześniejsze fragmenty sugerują, że artysta poszukuje czegoś więcej od wyrażania własnych stanów emocjonalnych. Poszukuje on mianowicie podstawowych praw bytu i stara się wyrazić je adekwatnymi środkami artystycznymi. To poszukiwanie elementarnych praw bytu (pierwiastek męski - pierwiastek kobiecy; życie - śmierć; ruch - wielkość skali; materialność - duchowość) rozumianych w kategoriach elementarnych przypomina nam mistykę grupy "De Stijl" z początku wieku. W przeciwieństwie jednak do teorii Schoenmaekersa, które stanowiły podstawę dla twórczości Mondriana, czy Theo van Doesburga, zmierzającej do wyrażenia stanu równowagi kosmicznej - twórczość Jerzego Kopcia zawiera ludzki punkt odniesienia, zawiera także element magiczny, mocno podkreślony licznymi motywami z tego kręgu.
Cóż to jest magia? W ostatecznym rozrachunku, to nic innego jak wiara w możliwość zmiany poprzez silne nastawienie emocjonalne, poprzez wolę zmiany. A więc w płaszczyźnie ideowej podstawowy konflikt w twórczości Jerzego Kopcia rozgrywa się pomiędzy koniecznością praw, czy sytuacji zastanych a wiarą i wolą zmiany, pomiędzy obiektywnymi uwarunkowaniami a ludzkim pragnieniem zmiany.

* * *

Skojarzmy to z czasem formowania się osobowości artysty jeszcze na studiach a także na początku jego twórczości, już samodzielnej. To jest czas wybuchu wielkich emocji ruchu "Solidarności" z lat 1980-81, a następnie czas wielkiej zimy, która nastąpiła po 13 grudnia 1981 roku: stan wojenny i stopniowa jego odwilż, aż kry spłynęły po okrągłym stole 1989

Artysta wypowiada się poprzez stany wewnętrzne, szukając pewnych analogii ze światem zewnętrznym. Jeśli oglądamy wielkie kompozycje np. "Bunt" Jerzego Kopcia - to oczywiście automat skojarzeniowy historyka sztuki może prowadzić do malarstwa Pollocka, w dalekiej Ameryce z lat pięćdziesiątych, choć bliżej do Polski stanu wojennego, kiedy te właśnie obrazy powstawały. Jeśli znajdujemy motywy dance macabre - to oczywiście możemy skojarzyć to z kontrreformacją, ale bliżej do ulicznych utarczek z siłami przemocy tuż za szybą pracowni.
Oczywiście jest to jedna z możliwych wykładni interpretacyjnych. Myślę, że nie najbardziej niedorzeczna. Idąc dalej: wspomniane antynomie podstawowych praw bytu skojarzone z teorią grupy "De Stijl" są oczywiście tym samym rodzajem erudycyjnej pułapki (tym razem mojej), choć oczywiście można sobie je skojarzyć prościej: bunt, wewnętrzny ekwiwalent emocji stanu dojrzewania (i stanu wojennego), z magicznym nastawieniem na zmianę (odzyskania wolności) - to jest jedna sfera. Szukanie najogólniejszych odniesień, podstawowych praw bytu - to może być alternatywa tej właśnie wewnętrznej szamotaniny (emocjonalnych ekwiwalentów przeżywanego stanu). Słowem: funkcja magii w malarstwie Jerzego Kopcia - to szukanie wiary na zmianę stanu psychicznego, wywołanego zdarzeniami zewnętrznymi. Tak samo jak szukanie uniwersalnych, mistycznych, odniesień - to szukanie głębszej i odwiecznej perspektywy dla doznań świata otaczającego; szukanie uniwersalnej skali dla jednostkowego dramatu miejsca i czasu.

Myśląc o malarstwie Jerzego Kopcia, chcąc nie chcąc, dotykamy idei artyzmu, jego sensu. Wydaje się, że jego twórczość odrzuca schematy, takie np. jak porządek ewolucji form, to znów ścisłego kontaktu z rzeczywistością społeczną, mody i naśladownictwa itd.
Ta twórczość uświadamia nam, że artyzm dzieje się pomiędzy: światem konwencji artystycznych, konfliktów społecznych, ideowych, systemów intelektualnych, politycznych itd. Niezbywalność sztuki wyzwala intuicja artysty, szczególny rodzaj wrażliwości, która potrafi zwrócić uwagę na to, co porządkujące postrzeganie świata gubi w swych recepcyjnych segregatorach.

* * *

W sztuce europejskiej lat osiemdziesiątych - jak wiadomo - dominujące znaczenie ma ruch zwany transawangardą. To pojęcie oznacza taką postawę, która pozwala na korzystanie z dorobku poprzedników (nie jest najważniejsze kryterium nowości formalnej), ale pod jednym warunkiem: z tych różnych źródeł inspiracji formalnych powinny wynikać nowe wizje plastyczne. W przeciwieństwie do awangardy lat sześćdziesiątych i początku siedemdziesiątych: od pop-artu aż do minimal artu; nie licząc tak skrajnie antypikturalnych tendencji jak konceptualizm, happening czy performance - transawangarda to powrót do obrazu, do wielkich płócien i monumentalnego, całościowego, często aranżacyjnego oddziaływania na widza.

W sztuce europejskiej najsilniej zarysowali swoją obecność "nowi dzicy" z RFN nawiązujący do ekspresjonizmu, a zwłaszcza do Emila Noldego, oraz Włosi posługujący się persyflażem, nawiązaniem do różnorakich tradycji z różnych okresów z przeszłości, ale przetworzonych w sposób wysoce wyrafinowany. Wspominam o tym tle dlatego, aby stwierdzić, że malarstwo Jerzego Kopcia jest zjawiskiem oryginalnym nie tylko w Polsce, ale i na tle europejskim. Krytyka nie potrafi znaleźć żadnych antenatów artystycznych dla tego malarstwa i to nie świadczy przeciw krytyce lecz za oryginalnością poznańskiego artysty. Nie unikał nawiązań w szczegółach, ale stworzył oryginalną wizję. Nie unikał tradycji pikturalnej, ale wyszedł poza powierzchowność doznania.

Jego pokolenie, jedno z najlepszych w historii polskiego malarstwa naszego wieku, już czas poddał próbie. Wielu artystów "pokolenia \'80? już przeżuwa swoje znaki i konwencje, inni się zagubili. Ta wystawa nic takiego nie zapowiada, poza zmianą konwencji: Jerzy Kopeć sygnalizuje przejście do bardziej czytelnego wizjonerstwa. Ale ten okres - to już osobny temat na wystawę, którą będziemy mogli oglądać za dwa, trzy lata.

Stanisław Piskor

wróć